JABŁONIEC 1914
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej
Aktualności
dodano: 31-01-2021 19:53:33,
odsłon: 72
PL
Alegoria Powstania Warszawskiego w wizji Wita Podjabłonieckiego
Wit Podjabłoniecki to emigracyjny pseudonim artystyczny Wincentego Gawrona.

 

Odznaki  z pracowni: Wincentego Gawrona z Chicago oraz Andrzeja Panasiuka z Warszawy. Przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

 

   Przypadająca w styczniu tego roku, kolejna już – 77. - rocznica rozpoczęcia Akcji „Burza”, jest dobrą  okazją do przypomnienia tych chwalebnych kart naszej historii, przecież tak jeszcze nieodległej. Pretekstem ku temu będzie służyć prezentacja odznaki Powstanie AK 1944 autorstwa  wielkiego rodaka limanowskiego, a mojego krajana z Podjabłońca, gorącego  patrioty i uczestnika Powstania Warszawskiego, Wincentego Gawrona – „zwykłego i ostatniego barda Krajowej Armii”. Wspomnę tudzież w kilku słowach o innych żołnierzach Powstańczej Armii Warszawy, rodem z limanowskiej ziemi.

 

 

Warszawskie Dzieci, pójdziemy w bój,

 
Za każdy kamień Twój, Stolico, damy krew!

 
Warszawskie Dzieci, pójdziemy w bój,

 
Gdy padnie rozkaz Twój, poniesiem wrogom gniew!1

 

 

   Przytoczone powyżej słowa refrenu najpopularniejszej chyba, obok Marszu Mokotowa i Warszawianki, pieśni – hymnu Walczącej Warszawy, skomponowanej w 1944 roku przez Andrzeja Panufnika do tekstu Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego, legendarnego „Goliarda”, które zapożyczyłem na motto niniejszego artykułu, niezwykle trafnie oddają heroizm i tragizm, dumę i patos tamtych sierpniowych i wrześniowych dni.

 

 

    

 

  

 

 

   Z legendą Powstania Warszawskiego postaram się zmierzyć pokrótce – o ile to w ogóle jest możliwe – w dalszej części artykułu, natomiast na wstępie przystąpię do omówienia wspomnianego waloru. Odznaka, o wymiarach skrajnych: 42,7 mm (wys.) i 27,2 mm ( szer.), wykonana jest najprawdopodobniej ze stopu odlewniczego cynku (alpaka? tombak ? lub inna odmiana stopu), patynowanego na mosiądz. Na rewersie ma wbudowany słupek stalowy o długości 10 mm z naciętym gwintem calowym, co utwierdzałoby w przekonaniu o jej amerykańskim rodowodzie. Mocowana jest oryginalną nakrętką z brązu, wykonaną technologią odlewu, o średnicy 26 mm. Na nakrętce widnieje sygnatura: W. Gawron (u góry), Chicago U.S.A. (u dołu). Rewers odznaki jest czysty; brak jakichkolwiek innych sygnatur i znaków (punc). Awers to piękna, zwarta kompozycja, przedstawiająca warszawską Syrenkę w centralnej części, atakowaną przez dwa smoki. Symbolizują one dwa totalitaryzmy: hitlerowski i stalinowski, które w tak tragiczny sposób zaważyły na dziejach Polski i Europy w XX wieku. U dołu odznaki widnieje napis: Powstanie AK i data 1944. Syrenka, z wysoko nad głową uniesionym do cięcia mieczem w prawej ręce, zwrócona jest przeciwko smokowi – agresorowi, atakującemu z lewej strony. Jeżeli by umieścić odznakę na mapie Polski, w jej centrum – sercu – Warszawie, przyjmując oś odznaki wedle dłuższego wymiaru i orientując ją na kierunek północ-południe (linia Wisły), to widać, iż Syrenka – symbol Walczącej Stolicy i całej Polski - przeciwstawia się zbrojnie agresorowi niemieckiemu – z Zachodu. Z prawej strony – ze Wschodu - atakuje drugi smok, który jest ucieleśnieniem agresora sowieckiego. Z nim Syrenka nie podejmuje walki; nie odwzajemnia zdradzieckiego ciosu w plecy, którego doświadczyła niespełna pięć lat wcześniej, kiedy to 17 września 1939 roku Armia Czerwona na mocy haniebnego paktu Ribbentrop – Mołotow przekroczyła wschodnią granicę II Rzeczypospolitej, dochodząc do linii rzek: Narwi, Wisły i Sanu. Hitlerowska III Rzesza i stalinowski Związek Sowiecki dokonały de facto IV rozbioru Polski. A potem nastąpiły: krwawy terror, deportacje, masowe wysiedlenia, Auschwitz-Birkenau, Katyń, Starobielsk, Ostaszków i Miednoje. Na okrągłej tarczy, którą Syrenka dzierży do obrony w lewej ręce, widnieje Krzyż Virtuti Militari. Gwoli ścisłości, jest to Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari na wstążce orderowej z liśćmi laurowymi ze wstęgą i dewizą w języku łacińskim: Semper invicta czyli Zawsze niezwyciężona, nadany Stolicy w uznaniu zasług w Wojnie Obronnej 1939 roku przez Premiera Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie i Wodza Naczelnego Polskich Sił Zbrojnych gen.dywizji Władysława Sikorskiego na mocy rozporządzenia z dnia 9 listopada 1939 roku. Oto krótki cytat z okolicznościowego przemówienia gen. Sikorskiego z uzasadnieniem dekoracji:

 

 W uznaniu bohaterskiego, wytrwałego męstwa dowiedzionego przez ludność stołecznego miasta Warszawy w obronie przeciw najazdowi niemieckiemu, w zgodzie z uchwałą Rady Ministrów R. P. z dnia 9 X 1939 r. (…) nadaję Krzyż Srebrny Orderu Wojennego „Virtuti Militari” V klasy miastu stołecznemu Warszawie. 2

 

Dla przypomnienia, Syrenka ze spiżowego pomnika nad Wisłą projektu Ludwiki Nitschowej, odsłoniętego w kwietniu 1939 r., z twarzą Krystyny Krahelskiej – bohaterskiej łączniczki poległej później w Powstaniu, ma na tarczy orła z koroną.

 

 

 

 

 

Aby w pełni zrozumieć symbolikę tejże odznaki, należy – przynajmniej pokrótce – przybliżyć genezę, przebieg i następstwa Powstania Warszawskiego oraz biografię Wincentego Gawro- na, ze szczególnym uwypukleniem jej wojennych i powojennych epizodów. Będzie to stanowić klucz do odczytania przesłania, które artysta , za pośrednictwem swego dzieła, zechciał przekazać następnym pokoleniom.

   Rok 1944 okazał się być rokiem przełomowym w toczącej się, kolejnej, wojnie światowej, a splot gwałtownie rozwijających się wydarzeń, które przyniósł ze sobą, stał się niezwykle brzemienny dla - jeszcze- wojennych i –już- powojennych losów naszej Ojczyzny. Po klęsce 6. Armii feldmarszałka Paulusa pod Stalingradem (luty 1943 r.) i fiasku ofensywy pancernej na Łuku Kurskim (lipiec-sierpień 1943 r.) – ostatniej wielkiej ofensywy hitlerowskiej na froncie wschodnim, Niemcy utraciły całkowicie inicjatywę strategiczną na Wschodzie. Armia Czerwona przeszła do szerokiej kontrofensywy i w styczniu 1944 roku przekroczyła w okolicach Sarn przedwrześniową granicę II Rzeczypospolitej. Wraz z oddziałami frontowymi weszły specjalne wojska wewnętrzne NKWD i „Smierszu” – sowieckiego kontrwywiadu wojskowego, w celu rozpracowania i fizycznej likwidacji polskiego podziemia niepodległościowego. Na terenach Polski zajętych przez Armię Czerwoną rozpanoszyły się wojenne władze sowieckie, a w lipcu polscy komuniści powołali w Chełmie ( a zainstalowali w Lublinie) –z woli i przyzwolenia Stalina- Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, namiastkę marionetkowego rządu polskiego. Sowiecki okupant przystąpił niezwłocznie do kolejnej, pohitlerowskiej, eksterminacji polskich elit patriotycznych: duchowieństwa, arystokracji, oficerów i żołnierzy Armii Krajowej oraz działaczy ruchu ludowego. Na mocy ustaleń Wielkiej Trójki (Roosevelta, Churchilla i Stalina) na konferencji w Teheranie (28.XI - 1.XII 1943 r.), gdzie dokonano podziału stref wpływów w Europie, Polska de facto utraciła suwerenność i podmiotowość państwową i przeszła pod zwierzchnictwo sowieckie. Stalin, otrzymawszy wolną rękę co do Polski, mógł bez przeszkód realizować ulubioną politykę podbojów i faktów dokonanych. Szczególne okrucieństwo i terror cechowało działanie władz sowieckich wobec żołnierzy Armii Krajowej – „zaplutych karłów reakcji”. Większość wyższych dowódców, komendantów okręgów i obszarów, delegatów Rządu RP, zostało od razu podstępnie aresztowanych i bezprawnie wywiezionych w głąb Związku Sowieckiego, gdzie zostali zamordowani lub zmarli w łagrach. Na nieludzkiej ziemi, z dala od Ojczyzny. Później przyszedł czas na szeregowych żołnierzy 3. Oddziały AK zostały rozbrajane, często wbrew wcześniejszym ustaleniom, a żołnierze siłą wcielani do I Armii gen. Berlinga. 27 i 28 marca 1945 roku, w willi w podwarszawskim Pruszkowie, w wyniku starannie zaplanowanej i przeprowadzonej przez Smiersz i NKWD prowokacyjnej akcji, aresztowano szesnastu przywódców politycz-nych Polskiego Państwa Podziemnego, podstępnie zwabionych tam na rozmowy. Operacją kierował osobiście funkcjonariusz obydwu tych zbrodniczych i ludobójczych organizacji, osławiony kat, generał Iwan Sierow, występujący pod fikcyjnym nazwiskiem gen. Iwanowa. Aresztowanych pod zarzutem prowadzenia dywersji na zapleczu Armii Czerwonej, bezpraw- nie uprowadzono samolotem do Moskwy, gdzie w słynnym więzieniu na Łubiance poddano kilkutygodniowemu śledztwu. Był to jawny i bezprecedensowy przykład pogwałcenia norm i umów prawa międzynarodowego, nawet tego dotyczącego czasu wojny. Ostatniego Komendanta Głównego Armii Krajowej, gen. Leopolda Okulickiego – Niedźwiadka, urodzonego w rodzinie chłopskiej w podbocheńskiej wsi Bratucice, osobiście przesłuchiwał i torturował wspomniany gen. Sierow. W czerwcu 1945 r. sowiecki sąd - w wyreżyserowanej, pokazowej i sfingowanej rozprawie - tzw. Procesie Szesnastu, orzekł wysokie wyroki długoletniego więzienia. W moskiewskim więzieniu na Łubiance zostali zamordowani (oficjalnie zmarli na skutek „gwałtownego pogorszenia się stanu zdrowia”): gen. Leopold Okulicki – Niedźwiadek, Delegat Rządu RP na Kraj Jan Stanisław Jankowski – Sobol oraz członek Rady Jedności Narodu (podziemnego parlamentu), zastępca Delegata Rządu RP na Kraj  Stanisław Jasiukowicz – Opolski. W tym samym czasie trwały w Moskwie pertraktacje z udziałem premiera Rządu RP na Uchodźstwie Stanisława Mikołajczyka i polskich komunistów dotyczące utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. A na Kremlu, w trakcie odprawy ze swoimi marszałkami i generałami, świeżo upieczony generalissimus Józef Stalin vel Josif Wissarionowicz Dżugaszwili ( tytuł, czy też stopień taki otrzymał 27 czerwca od „wdzięcznego narodu”) miał wypowiedzieć znamienne słowa: To Polska, a nie Niemcy, jest naszą największą zdobyczą wojenną! I udał się następnie do Poczdamu, gdzie w pałacu Cecilienhof odbyła się w dn.17 lipca-2 sierpnia ostatnia z trzech tzw. konferencji Wielkiej Trójki. W mocno zmienionym składzie, bo zmarłego w kwietniu prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta zastąpił Harry Truman, a już w trakcie konferencji – premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla – zastąpił Clement Attlee. Po Jałcie i Teheranie, tzw. deklaracja poczdamska przypieczętowała ostatecznie sowietyzację Polski. Nie negując ofiary krwi i życia tysięcy zwykłych żołnierzy – obywateli Związku Sowieckiego, poległych na ziemiach Polski, i nie kwestionując wkładu i wysiłku Armii Czerwonej w ostateczne pokonanie hitlerowskich Niemiec, trzeba też pamiętać o tym drugim, tragicznym wymiarze „wyzwolenia”.

 

 

   

Czarno-biała fotografia,

formatu pocztówkowego,

wydana poza oficjalnym obiegiem,

upamiętniająca przekazanie

w dn. 11 września 1977 r.

na Jasną Górę obrazu Matki Boskiej

Akowskiej. Namalowany podczas

Powstania Warszawskiego

przez artystkę – malarkę

Irenę Pokrzywnicką, przedstawia

Madonnę z Dzieciątkiem Jezus,

zdobiącym (wieńczącym) głowę

żołnierza Armii Krajowej w stopniu

kaprala, w geście błogosławieństwa,

gałązką wawrzynu. Obraz  szczęśliwie

przetrwał upadek Powstania i czasy

stalinowskie. Obecnie znajduje się

w Pałacu Prymasowskim w Warszawie.

Oryginalna odbitka, trochę sfatygowana,

wykonana metodą chałupniczą,

z lat 70-tych ubiegłego wieku.

 

 

   Na Zachodzie, w maju , alianci przełamali niemiecką obronę na linii Gustawa na Półwyspie Apenińskim; 4 czerwca padł Rzym. 18 maja, o godz.10.00, na ruinach klasztoru Opactwa Benedyktynów na Monte Cassino załopotała biało-czerwona flaga, a w samo południe nad pobojowiskiem rozbrzmiał hejnał mariacki. Cały świat dowiedział się o bohaterstwie polskich żołnierzy z 2. Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa. 6 czerwca wojska amerykańskie wylądowały na plażach Normandii (operacja D-Day), tworząc drugi front europejski.  20 lipca w Wilczym Szańcu koło Kętrzyna na Mazurach, w trakcie narady z udziałem Hitlera, pruski arystokrata płk Claus von Stauffenberg zdetonował bombę; Führer ledwo uszedł z życiem. Po czerwcowo-lipcowej wielkiej bitwie na Białorusi, w której Niemcy ponieśli całkowitą klęskę tracąc 30 dywizji, w środkowej części frontu wschodniego powstała luka, w którą weszły armie I i II Frontu Białoruskiego, kierując się na Warszawę. Wydawało się, że koniec wojny to kwestia paru miesięcy. Wojska niemieckie wycofywały się na zachód w panice i pośpiechu. Tempo ofensywy frontów białoruskich i ukraińskich było błyskawiczne; czerwonoarmiści pokonywali w ciągu doby nawet do 50-60 kilometrów. 21 lipca wojska 1. Frontu Białoruskiego marszałka Konstantego Rokossowskiego przełamały obronę na Bugu a już 26 lipca opanowały Dęblin i Puławy, osiągając linię Wisły! Mało  tego; dwa dni później przeprawiły się na zachodni brzeg Wisły ( 8. Armia Gwardii gen. Czujkowa) i uchwyciły przyczółek pod Magnuszewem, tylko 60 km na południe od Warszawy. Jeszcze dalej na południe, pod Kazimierzem (ok. 160 km od Warszawy), jednostki 69.Armii sforsowały Wisłę i opanowały kolejny przyczółek pod Janowcem. Pod Puławami i Dęblinem forsowały Wisłę oddziały I Armii Polskiej. W bezpośrednim kierunku na Warszawę, tocząc ciężkie boje z kilkoma hitlerowskimi dywizjami pancernymi, przemieszczał się szosą lubelską 3.korpus pancerny, dochodząc pod koniec lipca, wraz z korpusem kawalerii gwardii, na przedpola Warszawy – jej prawobrzeżnej dzielnicy Pragi.

 

 

   

Przebieg lipcowej

ofensywy I Frontu

Białoruskiego, której

celem była Warszawa,

co doskonale widać

na mapie.  Tempo

operacji było

błyskawiczne.

Od działań zaczepnych

(18 lipiec)z rejonów

Prużan i Kowla do

dojścia na przedpola

Warszawy upłynęły

niespełna dwa tygodnie.

Potem - niespodziewanie -

Stalin rozkazał

wstrzymać wszelkie

działania wojenne

na środkowej Wiśle

aż na pół roku, do tzw.

ofensywy styczniowej

w 1945r.

Mapa reprodukowana

z książki J.Kirchmayera

Powstanie Warszawskie,

str. 69.

 

 

   29 i 30 lipca radio moskiewskie oraz radiostacja „Kościuszko” wyemitowały komunikaty nawołujące ludność Warszawy do akcji zbrojnej przeciwko hitlerowskiemu okupantowi. Wcześniej, 27 lipca, gubernator dystryktu warszawskiego wydał rozporządzenie, aby sto tysięcy  mieszkańców Stolicy, w wieku 17 – 65 lat, stawiło się na 10 dni do robót fortyfikacyjnych przy lewobrzeżnej części miasta (Festung Warschau). Odpowiedzią był rozkaz o mobilizacji powstańczej armii, zgrupowanej w ośmiu obwodach: I-Śródmieście, II-Żoliborz, III-Wola, IV-Ochota, V-Mokotów, VI-Praga, VII-Powiat, VIII-Okęcie oraz oddziałach wydzielonych. Mobilizacją objęto 45-50 tysięcy żołnierzy (mężczyzn i kobiet) w 701 plutonach pełnych i 159 szkieletowych 4. W wyniku takiego rozwoju sytuacji na froncie i w Stolicy, przy aprobacie Delegata Rządu RP na Kraj, wicepremiera Jana Stanisława Jankowskiego, Komendant Główny AK gen. Tadeusz Komorowski-Bór wydał – 31 lipca po południu – rozkaz Komendantowi Okręgu Warszawskiego AK, płk dyplomowanemu Antoniemu Chruścielowi-Monterowi rozpoczęcia akcji zbrojnej w stolicy dnia następnego, tj. 1 sierpnia, o godz. 17.00 (Godzina „W”). Ostatecznie do walki przystąpiło (tutaj różne źródła podają rozbieżne dane) od 25 - do 35 tysięcy powstańców, zorganizowanych w ok. sześciuset plutonach. Prócz Armii Krajowej, w Powstaniu walczyły oddziały (kilkuset osobowe) Armii Ludowej, Polskiej Armii Ludowej, Korpusu Bezpieczeństwa i Narodowych Sił Zbrojnych. Stan uzbrojenia sił powstańczych był rozpaczliwie niski; w pierwszych dniach Powstania tylko 10 proc. żołnierzy miało broń. W tej liczbie ok. półtora tys. karabinów, ok. 2,5 tys. pistoletów, kilkaset pistoletów maszynowych i paręset lekkich i ciężkich karabinów maszynowych, a także kilkadziesiąt tysięcy granatów ręcznych. Niemiecki garnizon Warszawy pod dowództwem gen. por. lotn. Reinera Stahela liczył w chwili wybuchu walk ok.16-20 tys. żołnierzy; w tym połowa to regularne oddziały Wehrmachtu, a resztę stanowiły siły policji i SS, straże kolejowe i fabryczne. W pierwszych dniach sierpnia został wsparty przez czołgi frontowej dywizji „Hermann Göring”. Powstańcza armia zdołała opanować tylko część lewobrzeżnej Stolicy, w tym całkowicie - dzielnice: Stare Miasto, Śródmieście, Powiśle i Wolę oraz częściowo: Ochotę, Mokotów i Żoliborz. W zdobytym hotelu „Victoria” zainstalował się Sztab Okręgu Warszawskiego AK. Na zajętych terenach miasta ujawniły się i podjęły oficjalną działalność najwyższe struktury Polskiego Państwa Podziemnego. Działała poczta harcerska, radiostacja powstańcza „Błyskawica”, wydawano prasę. Ludność cywilna spontanicznie zaangażowała się do pomocy, budując barykady i umocnienia oraz aprowizując powstańców. Po początkowych sukcesach na powstańcze pozycje posypały się wściekłe kontrataki przeciwnika, który – otrząsnąwszy się z zaskoczenia- otrzymał posiłki, przegrupował siły w Korpsgruppe pod dowództwem SS-Obergruppenführera Ericha von dem Bach-Zelewskiego i przystąpił do bezwzględnej pacyfikacji Warszawy. Historycy wyliczyli, że po stronie niemieckiej Powstanie tłumiło blisko 190 różnego rodzaju formacji: regularnych, policyjnych, broni SS, kolaboracyjnych. Szczególnie złą sławę zyskała brygada SS (policji z Poznania) dowodzona przez SS-Gruppenführera i gen. ltn. policji Heinza Reinefartha oraz RONA (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia) pod dowództwem SS-Brigadeführera Bronisława Kamińskiego, sformowana z Rosjan, Ukraińców i Białorusinów , którzy przeszli na stronę niemiecką, odpowiedzialna za rzeź prawie 10 tys. bezbronnych cywilnych mieszkańców Ochoty, w tym kobiet i dzieci. Inną okrutną i złowieszczą formacją była brygada kryminalistów Oskara Dirlewangera, a w jej składzie dwa muzułmańskie bataliony złożone z Azerów i Turkmenów oraz 3. pułk rosyjskich kozaków dońskich, które to oddziały wymordowały na Woli blisko 60 tys. cywili, w tym rannych w szpitalach. Według przewidy- wań i założeń KG AK, walki powstańcze miały trwać od kilku do kilkunastu dni, aż do nadej- ścia Armii Czerwonej i I Armii Wojska Polskiego gen. Berlinga. Powstańcy liczyli ponadto na pomoc zachodnich aliantów, a szczególnie na wsparcie (zrzut w rejonie Warszawy) 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Stanisława Sosabowskiego, w założeniach sformowanej i  szkolonej do przerzucenia „Najkrótszą drogą!” 5 do Ojczyzny w celu pomocy w powstaniu powszechnym. Niestety, pomimo próśb generałów: Komorowskiego-Bora oraz Sosabowskiego, alianci nie zezwolili na skierowanie jej do kraju 6. Jak na ironię, w połowie września, gdy Powstanie praktycznie już dogorywało, brygada wzięła udział w śmiałej, niestety zakończonej kompletnym fiaskiem, operacji „Market-Garden”, bardziej znanej jako bitwa o Arnhem (17-25.09.1944 r.), w której poniosła straty wynoszące prawie jedną czwartą stanu osobowego. Ponadto tragiczne następstwa miała opieszałość zachodnich aliantów w kwestii uznania Armii Krajowej za armię sojuszniczą (AK jako część Polskich Sił Zbrojnych) i tym samym przyznanie praw kombatanckich, co skwapliwie wykorzystali Niemcy, mordując bez pardonu rannych i schwytanych powstańców. Nie przyszła też oczekiwana pomoc z drugiego brzegu Wisły; sowiecka artyleria i lotnictwo myśliwskie nie udzieliły wsparcia walczącym, jakby nie było, sojusznikom na lewym brzegu. Eskadry sztukasów, startujące z lotniska na Bielanach, bezkarnie siały śmierć i zniszczenia. Na osobisty rozkaz Józefa Stalina, w dn.5-8 sierpnia Armia Czerwona wstrzymała wszelkie działania zaczepne na środkowym odcinku Wisły, pomimo próśb przebywającego akurat z wizytą w Moskwie premiera Rządu RP Stanisława Mikołajczyka. Stalin nie zgodził się również na lądowanie brytyjskich (w tym polskich) i amerykańskich bombowców i samolotów transportowych na swoich lotniskach (tzw. loty wahadłowe), co przekreśliło pomoc drogą powietrzną dla Powstania. Wskutek ultimatum Churchilla i Roosvelta, dopiero w połowie września łaskawie wyraził zgodę; 18 września w południe nad Warszawę nadleciała armada 107 amerykańskich „Latających Fortec”- Boeingów B-17 z ponad tysiącem zasobników z bronią, amunicją i zaopatrzeniem. Ale Warszawa walczyła już resztkami sił… .

 

 

   

Gen. dywizji

Tadeusz Bór-Komorowski

w mundurze PSZnZ.

(oryginalna fotografia

prasowa w zbiorach autora)

 


Pod koniec września podjęto niemiecko-polskie pertraktacje w sprawie zaprzestania walk.

 

Układ o przerwaniu działań wojennych (określenie zakończenia Powstania kapitulacją nie wchodziło w rachubę) został podpisany 2 października w Ożarowie 7. Strona niemiecka potwierdziła przyznanie wszystkim walczącym w Powstaniu żołnierzom polskim praw kombatanckich na mocy Konwencji Genewskiej z 1929 roku, w tym również – na stanowcze żądanie parlamentariuszy – oficerów Komendy Głównej AK – żołnierzom AL-u i PAL-u. Powstańcy zdali wpierw amunicję, i w zwartych oddziałach, z bronią i ze swymi dowódcami, pod biało-czerwonym sztandarem, wyszli z miasta, a następnie złożyli broń i zostali wywiezieni do obozów jenieckich w głąb III Rzeszy. Również ludność cywilna, ocalała z Powstania, została wypędzona ze Stolicy do obozu przejściowego w Pruszkowie. Stamtąd, po selekcji, część wywieziono na roboty do Niemiec oraz do obozów koncentracyjnych, m.in. do Auschwitz , Ravensbrück, Mauthausen, Neuengamme k/Hamburga; pozostała część została przesiedlona do miast i wsi w Generalnej Guberni. Szacuje się, że w walkach zginęło 10 tys. powstańców, a 7 tys. zaginęło. Po wielokroć większe straty poniosła ludność cywilna; zginęło ok.150 tys. cywilnych mieszkańców Warszawy. Straty po stronie niemieckiej były znaczne i wyniosły - według powojennych zeznań gen. von dem Bach-Zelewskiego – ok. 17 tys. żołnierzy poległych i zaginionych oraz ok. 9 tys. rannych. Korpus Bacha został w dniu 8 października rozwiązany. Po ciężkich stratach poniesionych w walce z powstańcami przedstawiał on już bardzo nikłą wartość bojową. Były to tylko szczątki pułków i batalionów 8.

 

 

 

Cześć Bohaterom! – Honneur aux héros! Powstańczy pogrzeb na karcie pocztowej z serii: Warszawa walcząca - Varsovie combattante, wydanej przez Polskie Archiwum Krajoznawcze i Spółdzielnię „Światowid”. Fot. T. Bukowski  Druk. R.S.W. „PRASA”, W-wa. Dzieci i młodzież w powstańczych szeregach (widoczne na zdjęciu) to część legendy 63 dni Powstania.

 

 

   Należy dodać, że Powstanie Warszawskie było częścią tzw. akcji „Burza”, a w zasadzie jej kulminacją i zwieńczeniem. „Burza”, ogłoszona rozkazem dowództwa AK z 20 listopada 1943 roku, była akcją zbrojną o charakterze narodowego powstania powszechnego, militarnie wymierzonego przeciwko hitlerowskim Niemcom a politycznie przeciwko Sowietom, w celu odtworzenia na terenach Rzeczypospolitej w jej przedwrześniowych granicach legalnych władz państwowych i administracji, podlegających Rządowi RP na Uchodźstwie w Londynie. Tak więc napis na odznace Powstanie AK można zinterpretować bardziej ogólnie i uniwersalnie jako odnoszący się również do akcji „Burza”, w rozumieniu powszechnego  powstania  AK. Moim skromnym zdaniem, te dywagacje nie mają większego znaczenia, ponieważ –jak napisałem wyżej- Powstanie wybuchło w ramach akcji „Burza” i są to pojęcia, można by rzec, ściśle ze sobą związane i nawzajem się uzupełniające. Jeśliby intencją artysty była ta szersza interpretacja powstania, to na odznace umieściłby krótkie i zwięzłe hasło: Burza 1944. W książce pana Lesława L. Welkera pt. „Znaki Polski Walczącej” odznaka ta jest opisana na str. 84 jako Powstanie Warszawskie. To tak na marginesie; powracam do głównego wątku.

   Na Limanowszczyźnie, a konkretnie w Obwodzie ZWZ- AK Limanowa, stanowiącego część składową  nowosądeckiego Inspektoratu AK „Niwa”, akcja „Burza” zaowocowała utworzeniem – na bazie istniejących oddziałów partyzanckich – aż dwóch batalionów w składzie odtworzonego przez tenże inspektorat 1. Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej (sierpień – wrzesień 1944 r.). I batalion, liczący w szczytowej fazie, dwustu dwudziestu żołnierzy, działał w rejonie miejscowości: Szczawa, Dzielec, Słopnice, natomiast II batalion, o liczebności dwustu piętnastu żołnierzy, stacjonował w rejonie: Limanowa – Kostrza 9. Dowódcą pułku, składającego się z czterech batalionów, był płk Adam Stabrawa, ps. „Borowy”. Wkład mieszkańców ziemi limanowskiej w walkę partyzancką z okupantem był omawiany w opracowaniach i artykułach wspomnieniowych zamieszczonych w archiwalnych numerach Almanachu. W szeregach zmobilizowanej partyzanckiej braci rozeszły się wieści, że bataliony pójdą na pomoc walczącej Warszawie. Z wielu względów, natury politycznej i wojskowej, stało się to niewykonalne, chociażby dlatego, że – w miarę przybliżania się frontu – cofający się Wehrmacht przystąpił do intensywnego oczyszczania i zabezpieczania swojego zaplecza, i jakiekolwiek przemarsze zwartych dużych oddziałów na dłuższe dystanse były prawie niemożliwe. Dowódcą jednego z oddziałów Armii Krajowej, operującego w obwodzie limanowskim, a konkretnie w rejonie Kicznej i Łukowicy, był Wincenty Gawron ps. „Kowalewski”. Działalność konspiracyjną rozpoczął bardzo wcześnie, już na jesieni 1939 roku, tuż po powrocie w rodzinne strony ze studiów w Warszawie. 18 stycznia 1941 roku został aresztowany w Limanowej przez gestapo 10, a następnie przewieziony do aresztu policyjnego (dawny klasztor oo. pijarów) przy ul. Pijarskiej 1 w Nowym Sączu. W położonej nieopodal siedzibie Geheime Staatspolizei przy ul. Czarnieckiego 13 11 był wielokrotnie poddany brutalnym przesłuchaniom i torturom. Nie załamał się i nie wydał swoich współtowarzyszy z konspiracji. Szefem nowosądeckiej placówki gestapo był wówczas słynący ze szczególnego okrucieństwa, sadyzmu i zwyrodnialstwa, SS-Hauptsturmführer Heinrich Hamann, prawnik z wykształcenia, który osobiście przesłuchiwał więźniów „przy pomocy” pejcza i gumowej nahajki. Kolejny etap gehenny  Wincentego to cieszące się ponurą sławą więzienie w Tarnowie, z którego odchodziły transporty do obozów koncentracyjnych.. 5 kwietnia 1941 roku, wraz z grupą współwięźniów, został przetransportowany koleją do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 11237. Swoje obozowe przeżycia dokumentował słowem i obrazem; wykonywał ilustracje i portrety więźniów i funkcjonariuszy służby obozowej oraz prowadził pamiętnik w postaci luźnych notatek. Po roku, z uwagi na realne zagrożenie rychłą śmiercią potwierdzone „przeciekiem” z obozowej kancelarii o wydanym wyroku śmierci, zdecydował się na ucieczkę. Dzięki pomocy rotmistrza Witolda Pileckiego, szefa obozowej siatki konspiracyjnej a zarazem przyjaciela, w maju 1942 roku udało mu się uzyskać przeniesienie do podobozu w Harmężach (niem. Geflügelfarm Harmense) 12, położonego ok. 7 km od obozu macierzystego i słabiej strzeżonego, do pracy w komandzie na farmie hodowlanej. 16 maja, nocą, po apelu, wraz ze współwięźniem inżynierem Stefanem Bieleckim, pochodzącym z Częstochowy, znającym dobrze okolicę i dysponującym gotowym planem ucieczki, zbiegli z podobozu i skierowali się w stronę Limanowej 13. Po trwającej tydzień i obfitującej w różne perypetie ucieczce, która mogłaby posłużyć za fabułę dobrego filmu sensacyjno – wojennego, przybyli w nocy z 23 na 24 maja do Mordarki koło Limanowej, do domu przyjaciela Wincentego, Jana Wróbla. Stefan Bielecki, po krótkim wypoczynku, wyjechał do Warszawy, natomiast Wincenty Gawron nie zaprzestał działalności konspiracyjnej i – jak wspomniałem wcześniej – ukrywając się po okolicznych wsiach, działał w akowskiej partyzantce. Wiosną 1944 roku, gdy akcja „Burza” już trwała, zagrożony ponownym aresztowaniem, udał się do Warszawy; miasta, które znał jeszcze sprzed wojny ze studiów na ASP (od 1935 r.), i w którym miał kolegów i przyjaciół. Dostąpił zaszczytu udziału w Powstaniu Warszawskim, najpierw na Starym Mieście, a potem - po ewakuacji kanałami 1 i 2 września – w Śródmieś- ciu. Byłem w ogniach Starówki i w kanałów ściekach – wspominał po latach w Pieśni Walczących Gorców (str.165). I nieco szerzej, we wcześniejszym rozdziale tego utworu:

 

O przeżyłem wielkie chwile / Gdym w powstańcze wkraczał hufce, / Aby walczyć w ogniu,

w pyle / Obok ludu na Starówce. / Jakież ognie tam szalały, / Aby Polskę przestać kochać… /

- Nikt nie przestał – choć w kanały / Trzeba było się wycofać. / - I tak zryw ślebody konał, /

I dla miasta i dla Polski. / Na wiślanych drugich stronach / Stał gienerał Rokossowski : /

Z wielką armią aże tu szedł / Moc piechoty, / Samoloty, / Czołgi, działa i katiusze / Miał, lecz

wolał się zatrzymać, / Nie pozwolił armji natrzeć. / Wolał przez lunetę patrzeć / Jak wróg będzie nas wyrzynać. / (str.52).

 

  Po kapitulacji Powstania, udało mu się wmieszać w tłum wypędzonej z miasta ludności cywilnej; znalazł się w obozie w Pruszkowie. W ten sposób postąpiło wielu żołnierzy – powstańców, aby nie spędzić reszty wojny za drutami oflagów, i móc walczyć dalej. Zimą, boso po śniegu, uciekł z obozu i ukrywał się w jednej z podwarszawskich wsi. Nie cieszył się długo z „wątpliwego” wyzwolenia; już w kwietniu 1945 roku został aresztowany przez NKWD za przynależność do Armii Krajowej i osadzony w więzieniu. Kolejny już raz, tylko że tym razem przez sowieckich siepaczy. I kolejny raz podjął udaną próbę ucieczki. Nie chcąc podzielić losu tysięcy jemu podobnych młodych żołnierzy AK, zamęczonych po wojnie w ubeckich więzieniach - kaźniach lub wywiezionych na Sybir, przez „zieloną granicę” powędrował na Zachód. Poprzez Czechy, Niemcy przedostał się do Włoch, do 2.Korpusu gen. Andersa. Stamtąd, po demobilizacji Polskich Sił Zbrojnych, poprzez Anglię wyemigrował do Kanady, by w 1965 roku osiąść na stałe w USA, w największym skupisku polskich emigrantów, Chicago. Dopiero w 1967 roku mógł po raz pierwszy odwiedzić ukochaną Ojczyznę i rodzinne limanowskie strony. Zmarł 25 sierpnia 1991 roku w szpitalu w Nowym Sączu i spoczął 30 sierpnia w kwaterze wojennej (cmentarz nr 366) na cmentarzu parafialnym w Limanowej, pośród żołnierzy poległych w bitwie jabłonieckiej w grudniu 1914 roku. Zawsze żywo interesował się tą bitwą, którą pamiętał z dziecięcych lat; pisał o niej; jeszcze w latach osiemdziesiątych zbierał relacje żyjących świadków z okolic Jabłońca, Mordarki, Starej Wsi, Siekierczyny i Kaniny.  Trzeba przypomnieć, że Wincenty Gawron otrzymał wysoki stopień pułkownika za wkład w walkę o niepodległość Ojczyzny.

 

 

    

Wincenty Gawron

jako żołnierz

Armii Krajowej

w Powstaniu Warszawskim.

Fotografia wykonana

najprawdopodobniej

w sierpniu

1944 roku

na Starówce (?).

Opisana na

rewersie własnoręcznym

podpisem:

W. Gawron 1944.  

  

 

   Jakże piękna to biografia wielkiego Polaka i żarliwego patrioty. Młody, dobrze zapowiadający się artysta z niekwestionowanym talentem, rzucony przez los w najgłębsze wiry wojennej zawieruchy: członek ruchu oporu i żołnierz AK, więzień najokrutniejszego z hitlerowskich obozów – fabryki śmierci, która pochłonęła kilka milionów istnień ludzkich, powstaniec war- szawski, więzień NKWD, żołnierz legendarnego 2.Korpusu, wreszcie uchodźca i emigrant. Jest to klasyczny przykład pokolenia Kolumbów, rzuconych na szaniec walki o wolny i niepodległy byt. Wielki to splendor dla ziemi limanowskiej, która zrodziła takiego syna.

   Relacjonując pokrótce udział Wincentego Gawrona w Powstaniu, pokusiłem się o próbę odnalezienia śladów po innych powstańcach o limanowskich korzeniach. W artykule prasowym p.Anny Dominik zatytułowanym: Sądeczanie w powstaniu warszawskim, a zamieszczonym w Dzienniku Polskim (z 2-3 sierpnia 2008 r.) odnalazłem dwa nazwiska w wykazie opracowanym przez dr Piotra Wierzbickiego i autorki artykułu. Oto one: p. Maria Bieda – Kędziołek, ur.18 stycznia 1920 roku w Limanowej, przydział: batalion „Miłosz” i I kompania oraz p. Włodzimierz Staropolski ps. „Rusi”, ur.8 grudnia 1899 roku w Mszanie Dolnej, walczył w Państwowym Korpusie Bezpieczeństwa 14. Natomiast w cytowanej już wcześniej Pieśni Walczących Gorców, na jednej z ilustracji określanych przez autora jako „cmentarz Męczenników limanowskich”, pod hasłem Warszawa 1944 widnieją dwa nazwiska: W. Biernat oraz Z. Sztetner (str.318).

   W czasach współczesnych nacechowanych zalewem bałamutnych sloganów, manipulacją faktami historycznymi i relatywizowaniem oczywistych prawd, w których to usiłuje się nam wmówić, że takie pojęcia jak: honor, ojczyzna, patriotyzm,  poświęcenie, godność narodowa to anachronizmy, démodé, i w ogóle to ciemnogród i zaścianek, i czas najwyższy skończyć już z tym kombatanctwem, oszołomstwem, pobrzękiwaniem szabelką i martyrologią, trzeba przypominać – moim skromnym zdaniem – o tych wydarzeniach, bez wątpienia tragicznych i bolesnych, ale zarazem heroicznych.

 

 

 


   Na koniec artykułu jeszcze osobisty przyczynek do tematu Powstania. Sięgam pamięcią do drugiej połowy lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia (dokładnej daty już nie pomnę), choć zapewne można to gdzieś sprawdzić i uściślić, gdy do Limanowej zawitał ze swoimi koncertami znany pieśniarz, bard walczącej Stolicy, artysta jeszcze przedwojennego formatu, 

Mieczysław Fogg. Któż nie zna jego wielkich przebojów, śpiewanych pięknym, ciepłym, liryczno-romantycznym barytonem: Tango Milonga, Jesienne róże, Serce matki, Pieśń o matce, Piosenka o mojej Warszawie, i wiele, wiele innych. Występy odbywały się na deskach sceny kina „Sojusz”. Było to w czasach, jak się to dzisiaj mówi:„odwilży za Gierka”, gdy o AK i Powstaniu można już było trochę mówić, pisać, a nawet i … śpiewać. Na wypełnionej po brzegi widowni znalazłem się, jako kilkunastoletnie chłopię, dzięki wspaniałomyślności kierownictwa zakładu pracy mojej mamy. Wprawdzie partia – przewodnia siła narodu nie dawała godziwie zarobić swojej klasie robotniczej, to czasami – w przypływie dobrego samopoczucia za przekroczony o 100 % plan czy też w trosce o właściwy rozwój kulturalno-oświatowy (oczywiście po linii ideologicznej wyznaczonej przez kolejne zjazdy), fundowała wycieczki, bilety do kina lub teatru. A że czujność, zdarza się, bywa czasami uśpiona lub sprytnie wyprowadzona w pole, tak więc miałem okazję uczestniczyć w spektaklu o charakterze czysto patriotycznym. Artysta, po wykonaniu swoich największych szlagierów, tych przed- i powojennych, nie omieszkał zaśpiewać kilku powstańczych pieśni, które osobiście – bez pomocy konferansjera – zapowiedział i dedykował bohaterskim żołnierzom z Powstania. Pamiętam, że widownia dziękowała artyście owacją na stojąco. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że Mieczysław Fogg jako starszy strzelec z przydziałem do I Batalionu Szturmowego „Odwet”, swoimi zaimprowizowanymi występami na barykadach, w szpitalach i schronach, czy też na ulicach, wspierał i podtrzymywał na duchu walczących żołnierzy i mieszkańców Warszawy. W pamięci szczególnie utkwiła mi, zaśpiewana chyba jako ostatnia, nostalgiczna i nastrojowa piosenka Deszcz, jesienny deszcz 15,/Smutne pieśni gra,/Mokną na nim karabiny,/Hełmy kryje rdza. Po dziś dzień słyszę w uszach jej dźwięki.

 

 

   Zainstalowany po wojnie w Polsce system komunistyczny skazał Powstanie na niepamięć. Ubecki aparat propagandowy, w charakterystycznym dla stalinowskich czasów bełkocie, wyzywał powstańców od zdrajców i faszystów (sic!), podżegaczy wojennych i podpalaczy Warszawy, politycznych awanturników na usługach imperialistycznego rządu londyńskiego i klas posiadających, burżuazji i obszarnictwa. Dopiero po 1989 roku, w odrodzonej Ojczyźnie, mit Powstania odzyskuje należne miejsce w historii oraz w pamięci i świadomości społeczeń- stwa. W Warszawie powstało Muzeum Powstania, wydawane są nowe kolejne książki i opra- cowania, organizowane są obchody rocznicowe połączone z rekonstrukcją walk powstań- czych. Legenda Powstania żyje też w literaturze, sztuce i muzyce, polskiej i zagranicznej, jak chociażby przykład słynnego już utworu „Uprising” szwedzkich muzyków z power metalowej grupy Sabaton, do którego nakręcono również teledysk. Intensywne działania na rzecz upamiętnienia Powstania i przywrócenia czci i honoru bohaterskim powstańcom prowadził Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, śp. Lech Kaczyński, zarówno wtedy, gdy był prezydentem Miasta Stołecznego Warszawy, jak i później, gdy sprawował najwyższy urząd w państwie.

   Przyjmuje się, że Powstanie Warszawskie było największą bitwą stoczoną przez regularne wojsko polskie z hitlerowskimi Niemcami. Klęska Powstania sprawiła, że założone cele wojskowe i polityczne nie zostały osiągnięte. Znany historyk i publicysta, gen. Jerzy Kirchmayer napisał: Powstanie mogłoby mieć wielkie znaczenie wojskowe tylko w wypadku, gdyby Armia Radziecka nie zatrzymała się nad Wisłą, lecz kontynuowała działania zaczepne w wielkim stylu w kierunku Odry. Wiemy z rzeczywistego przebiegu wypadków, że tak nie było 16. I dalej: Powstańcy warszawscy pozostaną na zawsze w naszej historii najpiękniejszym wzorem żołnierzy, […]17. Dla następnych pokoleń Powstanie urosło do rangi symbolu męstwa, ofiarności i determinacji w walce o wolność i niepodległość i ważnego czynnika kształtującego dzisiejszą tożsamość Narodu.

 

 

Prezentowane na ilustracjach walory, za wyjątkiem opisanych inaczej, pochodzą ze zbiorów autora. Dziękuję panu Wincentemu Gawronowi, bratankowi śp. Wincentego Gawrona, a także mojemu koledze z ławy szkolnej, Jakubowi Biernatowi z Podjabłońca, za udostępnienie informacji i materiałów dotyczących Wincentego Gawrona.

 

 

 

Marek Sukiennik

 

 

Bibliografia:

  1. Cyra Adam, Podobóz KL Auschwitz w Harmężach, Oświęcim 2007, wyd. Towarzystwo Opieki nad Oświęcimiem, Drukarnia Archidiecezjalna w Katowicach.
  2. Dominik Anna, Sądeczanie w powstaniu warszawskim, artykuł prasowy, Dziennik Polski, 2-3 sierpnia 2008, dodatek Tygodnik Nowosądecki (NR 129).
  3. Gawron Wincenty, Ochotnik do Oświęcimia, Oświęcim 1992, wyd. Calvarianum.
  4. Gawron Wincenty, Pieśń Walczących Gorców, Chicago - U.S.A. 1989, wyd. emigracyjne, sumptem autora.
  5. Kirchmayer Jerzy, Powstanie Warszawskie, Warszawa 1984, wyd. „Książka i Wiedza”  RSW „Prasa – Książka - Ruch”.
  6. Pod redakcją Feliksa Kiryka, Limanowa Dzieje miasta t. I, Kraków 1999, wyd. Secesja.
  7. Uryga Jan, Wspomnienie o Wincentym Gawronie, artykuł prasowy, Tarnowski Gość Niedzielny, Nr 2, 8 stycznia 1995, str. III.
  8. Welker Lesław J., Symbolika Znaków Polski walczącej 1939 – 1989, Toruń 2000, Wydawnictwo Adam Marszałek.
  9. Welker Lesław J., Znaki Polski Walczącej, Toruń 2001, Wydawnictwo Adam Marszałek.
  10. Wiśniewska Zofia, Wincenty Gawron – wielki Polak, patriota i artysta, artykuł prasowy, Echo Limanowskie nr 182-183, listopad – grudzień 2009.
  11. Zasoby internetowe encyklopedyczne: Wikipedia, WIEM.

 

 

[1] Ta pieśń, skomponowana na początku lipca 1944 roku, została nagrana w dniu wybuchu Powstania dla radiostacji ( Stacji Nadawczej Armii Krajowej ) „ Błyskawica” i wyemitowana po raz pierwszy 8 sierpnia.

[2] Cytat za Wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Herb_Warszawy

[3] Pojmanych akowców wywożono do syberyjskich obozów, do katorżniczej pracy w kopalniach, do wyrębu lasu.

[4] Kirchmayer: Powstanie Warszawskie, str.154

[5] Hasło, zawołanie żołnierzy 1 SBS.

[6] Nawet krytyczny i powściągliwy w wydawaniu tego rodzaju opinii gen.Kirchmayer przyznaje (str.101-102), że teoretycznie taka możliwość istniała, chociaż trzeba było się liczyć z dużymi stratami podczas przelotu nad terytorium wroga, i –przede wszystkim – uzyskać zgodę Stalina na lądowanie samolotów (po zrzucie brygady) na lotniskach rosyjskich. Po Teheranie takiej woli politycznej, ze strony Churchilla i oczywiście Stalina, nie było. W każdym razie zasięg samolotów transportowych ( głównie Dakot) nie był przeszkodą, a brygada była gotowa do walki.

[7] Według niektórych źródeł ostateczny akt kapitulacji podpisano 3 października.

[8] Cytat za: Kirchmayer, Powstanie Warszawskie, str.457

[9] Pod redakcją Feliksa Kiryka, Limanowa Dzieje miasta Tom I, str.599

[10] Cyra, Podobóz KL Auschwitz w Harmężach, str.17. Niektóre źródła podają inną datę aresztowania, dzień później, tj 19 stycznia i wskazują Mordarkę, a konkretnie dom  siostry, jako miejsce zdarzenia.

[11] Pełna nazwa nowosądeckiej placówki SiPo brzmiała: Aussendientsstelle der Sicherheitspolizei – Grenzpolizeikommissariat Neu Sandez (Komisariat policji granicznej Nowy Sącz- Zamiejscowa placówka policji bezpieczeństwa). Główna siedziba SiPo i SD na dystrykt krakowski Generalnego  Gubernatorstwa mieściła się w Krakowie (niem. Der Kommandeur der Sichierheitspolizei und des Sicherheitsdienst im Distrikt Krakau). Gestapo  nie miało posterunku w Limanowej.

[12] Cyra, Podobóz KL Auschwitz w Harmężach, str.7

[13] Tamże, str.22-23.

[14] Dominik, Sądeczanie w powstaniu warszawskim, str.R7

[15] Autorem słów był żołnierz AK, Marian Matyszkiewicz, ps. „Rysiek”, zamęczony w 1944 r. w Stutthofie.

[16] Cytat za: Kirchmayer, Powstanie Warszawskie, str.473.

[17] Tamże, str.474.

 
Limanowskie Stowarzyszenie Historii Ożywionej Jabłoniec 1914
Adres: ul. T.Kościuszki 6, 34-600 Limanowa
KRS: 0000485295
NIP: 7372203252
REGON: 122988528
Partnerzy:
Ta strona wykorzystuje pliki cookies i inne technologie. Korzystając z witryny wyrazasz zgodę na ich używanie.Dowiedz się więcejRozumiem